|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Centra handlowe
Na dobre są już wkompownowane w pejzaż dzisiejszego Krakowa. Zajmują powierzchnię wielohektarowe, czasami uozdabiając, czasami szpecąc okolicę swoją architektoniczną bryłą. Moimi centrami są M1 na Alejach Pokoju, Zakopianka i ostatnio - choć nie bywam tam często (chyba że po szkole, ale i tak to daleko) Galeria Kazimierz. Lubię tam być i chodzić, przekładać produkty, choć zazwyczaj (99,9 % przypadków) nic nie kupuję. Aha, i jeszcze oglądanie rybek w zoologicznym. Choć np. w Carfurze ZOOnatura jest słaba - zdecydowanie wolę pojedyncze sklepiki jak na Warneńczyka (przecznica do Kalwaryjskiej) chyba Wiwarium się nazywa. Ale wrócę do CH. Lubię tam obserwować ludzi. Można się z nich znakomicie pośmiać, popatrzyć jak przymierzają ubranka. To czasem jest komiczne. Zwłaszcza jak babka doradza facetowi. A zapomniałem jeszcze o jednym ważnym - teraz przy Powstańców Wielkopolskich (a formalnie chyba przy Krzywda 1) powstało CHT. Ciekawa zakamuflowana nazwa. Jakby ktoś przyjechał nietutejszy - centrum jak centrum. A dla nas - po prostu Tandeta. Kiedyś zaduch, stęchlizna i brud, obecnie nawet wyszło na prostą. Chociaż co tam wchodzę to przypomina mi się różnokolorowy tłum ludzi z wszystkich stron świata mówiących wszystkimi językami i mówiących - u mnie najtaniej a jeszcze obniżę! Zgroza! A 100 m za CHT nadal ma miejsce swój bazar (tu już nikt nie ukrywa nazwy Tandeta... i dobrze chyba). I tutaj jest brud i smród. Gdyby w tym miejscu wylądowało UFO, mogłoby (błędnie na szczęście!) pomyśleć, że większość populacji Krakowa to Chińczycy. Tak wygląda ciemna strona naszego miasta. Nikt ich tu nie chce, a są. Dla nich na bazarowym parkingu nasi rodacy tworzą knajpki orientalne. Nikt tam nie je oprócz nich. Bo wszyscy wiedzą jaki tam jest syf. Ale cóż...
A Galeria Kazimierz to jest klasa sama w sobie. Wszystko tu aż lśni. Malowniczo położone nad Wisłą, w centrum niemal żydowskiej dzielnicy. Można tu godziwie zjeść (za opłatą), ubrać się, zażyć rozrywki (Cinema City i wiele innych) a także załatwić codzienne sprawy. Ogólnie można to trochę porównać do portalu internetowego - wszystko w jednym. Tu można poczuć trochę klimatu Krakowa, klimatu inaczej rozumianego. Tutaj można odetchnąć pomiędzy zagłębieniem się w kolejne tajemnice naszego miasta. sobota, 02 lipca 2005, grzesiu_j
Komentarze
albanian_choir
2005/07/02 16:12:56
Oj, oj, oj! Przecież GK jest na Grzegórzkach a nie w centrum Kazimierza, toż to duży błąd rzeczowy drogi Grzesiu_J.
2005/09/11 19:35:01
Hmm... No widzisz, a ja nie znosze Krakowa, w którym mieszkam... I mam nadzieję w najbliższym czasie wyprowadzic się do Warszawy...
Pozdrawiam PS. Warszawa nie jest sztywna |